Na moich włosach były już chyba wszystkie kolory- od blondów, po czerwienie, rudości, brązy, aż po same czernie, w tych ostatnich chodziłam przez jakieś 2 lata. Mimo to wraz ze zbliżającym się latem postanowiłam coś zmienić i je rozjaśnić. Żaden fryzjer w moim mieście nie chciał podjąć się zabiegu rozjaśnienia włosów malowanych na czarno przez tak długi okres czasu, dlatego eksperymentowałam sama ;)

Postanowiłam rozjaśnić je jednym z najmocniejszych rozjaśniaczy firmy Joanna i po jego pierwszym zastosowaniu moje włosy uzyskały kolor żółto-blond-brązowo-rudo-czarny :D Na to położyłam farbę jasny brąz i moje końcówki zrobiły się ciemnobrązowe, a u nasady włosy były żółte…chcąc nie chcąc, żeby jakoś wyglądać musiałam poddać moje włosy kolejnej torturze rozjaśniaczem. Uzyskałam kolor u nasady chłodny blond, stopniowo ciemniejący, tak, że końcówki są już kasztanowe. Może i nie wygląda to najlepiej, jednak muszę odczekać jeszcze z tydzień, bo w końcu mi wszystkie wypadną :D

Przez takie obciążenie moje włosy stały się suche, mają rozdwojone końcówki i chyba kruszą się jeszcze bardziej niż kiedyś, dlatego stosuję maski, a także naturalne składniki, by odzyskały dobrą kondycję. Maska, którą używam już od dłuższego czasu jest z firmy Kallos, z olejem z ziarna lnu i filtrem UV ( 19,90 za 1l ) :
mimo że producent zaleca trzymanie jej tylko 5 minut na włosach, ja 3 razy w tygodniu nakładam ją na osuszone ręcznikiem włosy, zakładam czepek i trzymam około 40 minut. Włosy są po niej odżywione i nawilżone. Oprócz tego stosuję rumianek z cytryną-do miski z wodą wrzucam 2 torebki rumianku (mogą być też świeże z łąki) i wciskam trochę soku z cytryny lub wrzucam kilka plastrów, następnie płukam w tym włosy. Rumianek nie tylko rozjaśnia włosy, ale i pielęgnuje, a także ma dobre działanie na skórę głowy.

Kiedy nosiłam jeszcze czarne włosy używałam również pokrzywy (zerwanej na łące w maju) i olejku rycynowego (środek na przeczyszczenie, kupiony w aptece za ok. 2 zł). Majowe pokrzywy mają najwięcej właściwości, ponieważ są jeszcze młode. Jak pewnie wszyscy wiedzą odżywiają włosy, zagęszczają, a także wzmacniają, niestety nie polecam do włosów rozjaśnianych, czy jasnych, ponieważ pokrzywa, jak i olejek rycynowy przyciemniają. Pokrzywę suszoną myłam i podobnie jak z rumiankiem zalewałam gorącą wodą i po wystudzeniu i umyciu włosów spłukiwałam je. Z olejem rycynowym jest trochę bardziej skomplikowana sprawa, ponieważ jest bardzo gęstą substancją i ciężko go spłukać, dlatego niektórzy go podgrzewają, aby go rozwodnić. Ja natomiast godzinę przed umyciem wcierałam go w skórę głowy (ponieważ przyspiesza porost włosów), oraz w końcówki, gdyż zabezpiecza je i chroni przed rozdwajaniem. Po upływie godziny myłam włosy 2 razy szamponem, i nakładając odżywkę dolewałam do niej 2 krople olejku. Włosy były lśniące i nawilżone.

To tyle na temat pielęgnacji moich włosów. Jeśli macie jakieś pytania, to piszcie w komentarzach :)